Zabawa z fantazją – „Świat Rezydencji Wnętrz & Ogrodów” 5 (17)/2010

2010.5  ŚRW&O Zabawa z fantazją

Najdalej w stronę wypoczynku i funkcjonalności posunął się australijski projektant Scott Wynd wraz ze swą grupą wykonawców reprezentujących 14 australijskich firm. Jak co roku przedstawili oni idealny pomysł na optymalne wykorzystanie niewielkiej powierzchni ogrodu, w celu stworzenia małego raju na ziemi. Tym razem oprócz luksusowej altany w ich ogrodzie pokazowym znalazły się również basen z jakuzy, kuchnia letnia oraz wysoce oryginalny bar. Projektant zaproponował rozwiązanie dość odważne i bardzo przyjemne podczas letnich upałów. Otóż barowe hokery zostały umieszczone w basenie, a sam blat baru stanowił jednocześnie wykończenie zbiornika wodnego. Efekt lekkości, trójwymiaru oraz przejrzystości kompozycji dodawały szklane ściany basenów. Całość architektury jak przystało na Australijczyków otoczona została gęstą egzotyczną roślinnością. Równie fantazyjnymi obsadzeniami mogli pochwalić się projektanci ogrodu „The Tourism Malaysia Garden”- David Cubero i James Won. Swą dość lekką w konstrukcji, drewnianą altanę ustawili na wodzie i otoczyli fragmentem lasu deszczowego. Zupełnie inny klimat zaprezentował natomiast wielokrotny złoty medalista Chelsea Flower Show – Andy Sturgeon, który w tym roku zaprojektował ogród dla The Daily Telegraph. Jak sam mówi zainspirowały go podróże. Postanowił swój żwirowy ogród zaprojektować w stylu śródziemnomorskim jednocześnie wypełniając go znoszącą angielski klimat roślinnością pochodzącą z Kalifornii, Meksyku i Chile. Efekt ciepła i słońca projektant dodatkowo pogłębił za pomocą stalowych, pokrytych intensywnie pomarańczową rdzą parawanów.

2010.5  ŚRW&O Zabawa z fantazją 1  2010.5  ŚRW&O Zabawa z fantazją 2 2010.5  ŚRW&O Zabawa z fantazją 3
Nie tylko stali projektanci Chelsea dali sobie rade ze stworzeniem oryginalnej przestrzeni ogrodowej. Jednym z moich ulubionych ogródków w tym roku był The Unexpected Garden – dzieło projektantki ogrodów Jo Thompson. Jej propozycja wyróżniła się z pośród innych nie tylko swą świeżością kolorystyczną oraz lekkością nasadzeń, ale również adresatem, do którego projekt był skierowany. Jo zaprojektowała ogród dla osób starszych oraz niepełnosprawnych, dlatego rośliny przez nią proponowane posadzone zostały w drewnianych, wygodnych w obsłudze skrzyniach. Ogród został otoczony wysokim tynkowanym murem, w ten sam sposób wykonano również palenisko oraz miejsce na drewno. Reszta małej architektury, czyli skrzynie na rośliny, pergola, ławy oraz meble to efekty pracy stolarzy, którzy wykonali powierzone im zadanie z niezwykłym kunsztem. Całość pomalowano na biały kolor.
Niewątpliwie ciekawym rozwiązaniem, które nieśmiało wkraczało na Chelsea Flower Show już w zeszłym roku było wykorzystanie w ogrodzie światłocieni. Koronkowe meble rzucające pod wpływem słońca cień na jednolite posadzki były w roku 2009 dość popularne. W tym sezonie ażurowe konstrukcje nabrały jednak rozmiarów. Altany, zadaszenia oraz pergole w tym roku w słońcu zyskiwały dodatkowe atuty. Drobne deseczki, kolorowe przeszklenia, małe wiszące ozdoby, różnorodne kształty i wycięcia jakby ożywały pod wpływem promieni słonecznych nadając ogrodowi zupełnie nowy charakter. Takie efekty można było obserwować w ogrodach wszystkich wymienionych wyżej tegorocznych złotych medalistów. Najbardziej oryginalny, bo wykorzystujący promienie słoneczne do wprowadzenia kolorowego światła, wydał mi się projekt wykonany dla Uniwersytetu Worcester. Projektantka Olivia Kirk, wprowadzając w zadaszenie altany fragmenty kolorowego szkła stworzyła mały bajkowy świat, który niespodziewanie budził się do życia, gdy tylko słońce wyszło zza chmur. Ogród tym bardziej przypadł mi do gustu, że został zaprojektowany z myślą o alergikach. Projektantka zrezygnowała w prawdzie z trawnika, ale nie oszczędzała na kolorowych kwiatach. W ogrodzie znalazły się białe piwonie i różnobarwne irysy, czyli rośliny zapylane przez owady. Eliminując trawy oraz inne rośliny wiatropylne projektantka zmniejszyła ryzyko występowania pyłków w powietrzu. Sadząc drzewiastą formę świdośliwy oraz budując altanę zapewniła alergikom doskonałe miejsce do wypoczynku w lekkim cieniu.

Jeżeli chodzi o rośliny sadzone w ogródkach wystawowych to niezmiennie od kilku sezonów królowały gęste, mieszane, często wielobarwne nasadzenia z bylin kontrastujących z żywo zielonymi krzewami w formie naturalnej oraz strzyżonej. Drzewa, których często brakuje w naszych polskich ogrodach były również nieodzownym elementem wszystkich, nawet tych najmniejszych ogrodów pokazowych. Nieduże odmiany brzóz, wiśnie ozdobne, drzewiaste formy dereni kwitnących, oraz strzyżone w półpełne szpalery lipy stanowiły naturalne sklepienia ogrodów.

W tym roku wszyscy projektanci postawili raczej na przyjemność i odpoczynek. Proponowane gęste nasadzenia z bylin ułatwiają pielęgnacje ogrodu, a pergole i kuchnie letnie sprzyjają rodzinnym spotkaniom na świeżym powietrzu. Wszystkie ogrody były piękne i wykonane z właściwym dla Chelsea Flower Show pietyzmem. W tym sezonie nie przedstawiono jednak żadnych nowatorskich ani zaskakujących rozwiązań i choć w zeszłym roku plastelinowy ogród Jamesa Maya wydał mi się dość kontrowersyjny, w tym roku z chęciom zobaczyłabym coś równie szokującego.
Tekst i zdjęcia Agnieszka Hubeny-Żukowska